WWD

O zasobach.

Byłyśmy ze starszą córką na zajęciach sportowych dla dzieci. To nie lada wyzwanie dla wysoko wrażliwego dziecka – nowe miejsce, nowe dzieci, jakieś oczekiwania by dobrze wypaść i wykonywać polecenia obcego Pana Trenera. Świadoma trudności nie oczekiwałam właściwie niczego, raczej wiedziona doświadczeniem po prostu byłam i wspierałam, gotowa by w każdym momencie wyjść.

Byłam jednak świadkiem dwóch zupełnie odmiennych postaw.

Tata, który pełen empatii, towarzyszył córeczce w trudnościach związanych z nowym miejscem. Dziewczynka zupełnie nie chciała zejść z kolan.

– Boisz się tam pójść, rozumiem Cię. – mówił.

A ona przytulona, wręcz wtopiona w duże ramiona taty, nawet nie patrzyła na biegające dzieciaki.

– Możemy popatrzeć sobie razem z daleka w co się bawią. Po prostu. – zaproponował tata.

A ja ze zdumieniem nasłuchiwałam i obserwowałam. Jaką przestrzeń dał dziewczynce. Jak wspaniale jej towarzyszył. Nie namawiał, nie wpędzał w poczucie winy. Po prostu siedzieli sobie, patrzyli. Po jakimś czasie dziewczynka odkleiła głowę od ojcowskiego torsu i patrzyła. Później na chwilkę zeskakiwała z kolan i biegła w stronę dzieciaków, by za chwilkę szybko wrócić w bezpieczną przystań. Tata pytał kilka razy, ale bez nacisku, czy może na ochotę jednak pograć z innymi, ale nie chciała i akceptował to.

Innym razem obok mnie siedziała młoda mama. Po krótkiej rozgrzewce synek nagle rozpłakał się i przybiegł. Płakał i płakał. A mama pytała dlaczego, przecież jest fajnie, przecież dzieci biegają.

– Zobacz jak fajnie się bawią, przecież lubisz grać w piłkę. – próbowała zachęcić chłopca.

– No co Ty, nie bój się.

– Ale super odbijają! Widzisz?

– Będziesz tak siedział? Nie po to tu przyjechaliśmy.

I tak zagadywała nawet nie czekając na odpowiedź.

A ja?

Pomyślałam sobie, że może ta mama miała kiepski dzień. Może nie miała chwili odpoczynku. Może w pracy kiepsko, albo co gorsza – nie chodzi do pracy i po całym dniu z dzieckiem miała nadzieję na chwilę względnego spokoju, gdy chłopczyk będzie wesoło biegał, a ona przez moment napisze do przyjaciółki jak bardzo nie ma już siły. Może od rana zaspokaja potrzeby dzieci odsuwając na dalszy plan własne? Może po prostu nie miała w tej danej sytuacji ZASOBÓW, by zareagować lepiej. Może na co dzień jest mega empatyczną mamą wspierającą swoje małe szkraby.

Tyle w temacie. By nie oceniać innych i siebie. Nawet jeśli nie zareagujemy tak, jakbyśmy tego sobie życzyli – nadal jesteśmy wspaniałymi rodzicami. Czasem po prostu brakuje zasobów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *