WWD

A Pani jak się dzisiaj czuje?

Co Cię najbardziej męczy mamo? Kłótnie dzieci czy bałagan w domu? Może to, że trzeba tysiąc razy powtarzać, żeby ktoś w końcu sprzątnął te klocki z podłogi? A może nocne wstawanie, kołysanie na rękach z pustym wzrokiem wpatrzonym w zgaszone okna sąsiadów? Hałas, harmider, ciągła gotowość do niesienia pomocy i zapewnienia bezpieczeństwa? Dużo tego.

Pomyśl mamo, co Ciebie najbardziej męczy. Co sprawia, że wybuchasz, krzyczysz i nie masz sił?

I pomyśl o sobie. O swoim ciele, o tym jak Ty się masz. Jaki dzisiaj miałaś dzień? Zrobiłaś coś dobrego dla siebie? Pewnie o dzieciakach pomyślałaś. Pamiętałaś, żeby je uściskać, pocałować, zadbać o aktywność fizyczną, a potem odpoczynek. Żeby głodne nie były, żeby zjadły coś zdrowego i zamiast soku w końcu napiły się wody. O witaminach, maściach i kremach. Znów dużo tego.

U nas ostatnio dużo wypadków, wizyt u specjalistów. Takie dni pochłaniają całą moją energię. Zmartwienie, troska o zdrowie i dobre samopoczucie, o komfort psychiczny (dzieciaków oczywiście, bo o swoim zapominam) sprawiają, że wieczorami brak mi sił. Wspieranie płaczącego ze strachu dziecka, niepewność o jego zdrowie, bycie w roli pacjenta, poszukiwanie specjalistów – to wszystko pochłania mnie. Aż któregoś dnia jeden z nich – specjalista pracujący z H. – pyta mnie:

„a Pani jak się dzisiaj czuje?”

Zaniemówiłam.

„Dziękuję, dobrze” jakoś nie chciało przejść przez gardło. Ale jak w takim razie się czuję? Nie wiem. W stresie i napięciu odcięłam się od siebie, od swoich emocji. Byłam pocieszycielką, powierniczką, wspieraczką, organizatorką, panią od logistyki, żywicielką.. Byłam też zmęczoną i zmartwioną mamą. I zapomniałam o tym.

„a Pani jak się dzisiaj czuje?”

Ciągle to słyszę i ciągle powtarzam sobie.

A Ty, jak się dzisiaj czujesz, mamo? Jak się ma Twoje ciało? Jest napięte czy rozluźnione? Czy spałaś wystarczającą ilość godzin? Czy miałaś czas na chwilę zwolnienia tempa i odpoczynku? Robiłaś siku wtedy, gdy to poczułaś, czy 3 godziny później? Czy z głodu brakowało Ci cierpliwości do dzieci? Może już o 16 marzyłaś, żeby wszyscy poszli spać. Może to już kolejne z rzędu przeziębienie i patrzeć nie możesz na pojemnik z syropkami i kroplami. Może..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *